Słowo Ks. Łukasza Chruściel na zakończenie posługi w Mławie
Kochani, dzisiejsza liturgia słowa prowadzi nas do jednego z najważniejszych pytań, jakie Jezus stawia człowiekowi. Nie pyta najpierw o nasze poglądy polityczne, sukcesy, wykształcenie, stan konta ani nawet o to, jak często chodzimy do kościoła. Zadaje pytanie, które przenika całe życie:
„A wy za kogo Mnie uważacie?”
To pytanie nie jest egzaminem z katechizmu. To pytanie o relację. Można przecież wiedzieć o Jezusie bardzo wiele i jednocześnie Go nie znać. Można znać wszystkie modlitwy, a nigdy nie oddać Mu własnego serca.
Wiara rodzi się z objawienia
Piotr odpowiada:
„Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego.”
To najpiękniejsze wyznanie wiary w Ewangelii św. Mateusza. Ale Jezus natychmiast dodaje coś bardzo ważnego:
„Nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój.”
Wiara nie jest jedynie efektem ludzkiej inteligencji. Jest darem. Można skończyć wiele studiów, przeczytać setki książek i nadal nie spotkać Boga. A prosty człowiek, który codziennie klęka do modlitwy, może poznać Go głębiej niż największy uczony.
Dlatego Jezus buduje Kościół nie na geniuszu Piotra, ale na wierze Piotra.
To dobra wiadomość również dla nas. Bóg nie wybiera ludzi doskonałych. Wybiera tych, którzy pozwalają się prowadzić. Piotr za chwilę będzie popełniał błędy, zaprze się Jezusa, będzie płakał z powodu własnej słabości. A jednak pozostanie skałą.
Bo w chrześcijaństwie fundamentem nie jest bezgrzeszność człowieka, ale wierność Boga.
Człowiek żyje tym, co uważa za najważniejsze
Psychologia mówi, że nasze decyzje rodzą się z odpowiedzi na pytanie o sens. Każdy człowiek ma swoje centrum życia.
Dla jednych jest nim praca.
Dla innych pieniądze.
Dla jeszcze innych własne ego, sukces czy opinia ludzi.
To, co uznajemy za najważniejsze, kieruje całym naszym życiem.
Dlatego Jezus nie pyta: „Czy chodzisz za Mną?”, ale: „Za kogo Mnie uważasz?”
Bo od odpowiedzi zależy wszystko.
Jeżeli Jezus jest tylko wielkim nauczycielem – posłuchamy Go wtedy, kiedy będzie nam wygodnie.
Jeżeli jest jedynie moralnym autorytetem – wybierzemy z Ewangelii to, co nam odpowiada.
Ale jeśli naprawdę jest Synem Boga żywego, wtedy Jego słowo staje się światłem także wtedy, gdy prowadzi pod górę.
Psychologia pokazuje jeszcze jedną rzecz. Człowiek buduje swoją tożsamość na tym, czyj głos słyszy najczęściej.
Jeżeli każdego dnia słyszymy jedynie głosy krytyki, zaczynamy wierzyć, że jesteśmy bezwartościowi.
Jeżeli słyszymy jedynie świat, który mówi: „musisz więcej mieć, więcej osiągnąć, więcej zdobyć”, nigdy nie będziemy szczęśliwi.
Jezus natomiast mówi:
„Jesteś umiłowanym dzieckiem Boga.”
I to jest najgłębsza prawda o człowieku.
Egzystencjalnie – pytanie, które dziś szczególnie dotyka mojego serca
Dla mnie ta Ewangelia brzmi dziś wyjątkowo.
To moja ostatnia niedziela, którą przeżywam z Wami jako wikariusz parafii Świętej Rodziny w Mławie.
Pięć lat temu przyszedłem tutaj, nie wiedząc, jak będzie wyglądała nasza wspólna droga.
Dziś gdy patrzę na Was, widzę konkretne, spotkania, gesty historie ludzi, nie jesteście dla mnie anonimowi.
Dziś odchodzę bogatszy o tysiące spotkań.
O dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii, pierwszej spowiedzi.
O młodzież bierzmowaną.
O narzeczonych przygotowujący się do sakramentu małżeństwa.
O rodziny, które odwiedziłem podczas wizyty kolędowej.
O chorych, których odwiedzałem w szpitalu i hospicjum
O tych, którzy prosili o modlitwę- TU PRZY tym ołtarzu.
O tych, którzy płakali w kryzysie.
O tych, którzy cieszyli się narodzinami dziecka.
O tych, którym towarzyszyłem na ostatniej drodze życia.
Każdy z Was pozostawił ślad w moim sercu.
Ale dzisiejsza Ewangelia przypomina mi bardzo mocno jedną rzecz.
Kościół nie jest zbudowany na księżach.
W tym miejscu, przypomina mi się jedna myśl, Prymasa Tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego: „Nie było nas a był las, nie będzie nas a będzie las”.
Kościół jest zbudowany na Chrystusie.
Kapłani przychodzą i odchodzą.
Proboszczowie się zmieniają.
Wikariusze otrzymują nowe dekrety.
Zmieniają się parafie.
Zmieniają się miejsca.
Ale Chrystus pozostaje ten sam.
To On jest Skałą.
To On jest Panem tej wspólnoty.
To On był tutaj przede mną.
Jest dzisiaj.
I będzie również wtedy, kiedy rozpocznę nowy etap mojej posługi.
Dlatego nie chciałbym, abyśmy dziś zatrzymali się na człowieku.
Chciałbym, abyśmy jeszcze mocniej spojrzeli na Chrystusa.
Bo tylko On nie zawodzi.
Od słowa do życia
Może warto dziś wieczorem znaleźć kilka minut ciszy.
Wyłączyć telefon.
Usiąść przed krzyżem.
Spojrzeć Jezusowi w oczy.
I odpowiedzieć własnymi słowami na pytanie:
„Kim Ty naprawdę jesteś dla mnie?”
Bo od tej odpowiedzi zależy kierunek całego życia.
A ja, kończąc dziś tę ostatnią niedzielę z Wami jako wikariusz tej parafii, chcę przede wszystkim podziękować.
Za wspólną modlitwę.
Za dobro.
Za życzliwość.
Za każde spotkanie.
Za wszystkie chwile, w których razem szukaliśmy Chrystusa.
Jeżeli udało mi się kogokolwiek przybliżyć do Jezusa, to była największa radość mojego kapłaństwa.
A jeśli kiedykolwiek kogoś zraniłem słowem czy postawą – proszę o przebaczenie.
Zabieram Was wszystkich w swoim sercu i w modlitwie.
I wierzę, że choć drogi się rozchodzą, pozostajemy jedną rodziną w Chrystusie.
Bo przecież odpowiedź Piotra jest także naszą odpowiedzią:
„Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego.”
I oby ta odpowiedź wybrzmiewała nie tylko w naszych ustach, ale przede wszystkim w naszym codziennym życiu.
********************************
Na zakończenie tej Eucharystii pragnę z całego serca wypowiedzieć słowo wdzięczności.
Pięć lat temu zostałem posłany do Parafii Świętej Rodziny w Mławie.
Odchodzę z Mławy na własną prośbę, ufam że to będzie dobry czas by zatroszczyć się o zdrowie własne i moich rodziców.
W środę 26 sierpnia br., zgodnie z decyzją Księdza Biskupa, kończę tutaj posługę wikariusza. Odchodzę z sercem pełnym wdzięczności, bo człowiek odchodzi z miejsca, ale nie odchodzi od ludzi, których spotkał i których nosi w swoim sercu.
Przede wszystkim dziękuję Panu Bogu, który pozwolił mi przez te pięć lat sprawować Eucharystię, głosić słowo Boże, udzielać sakramentów i być świadkiem działania Jego łaski w życiu tak wielu osób.
Dziękuję Księdzu Prob. Sławomirowi Kowalskiemu za możliwość pracy duszpasterskiej w tej parafii.
Dziękuję serdecznie za wsparcie i życzliwość Księdzu Prałatowi Kazimierzowi Ziółkowskiemu – Dziekanowi Dekanatu Mława Zach.
Szczególne słowa wdzięczności kieruję do wszystkich pracowników naszej parafii:
Dziękuję naszemu kościelnemu – Panu Adamowi Myślińskiemu i Jego żonie śp. Barbarze za codzienną troskę o świątynię, za dyskretną i wierną służbę, często niewidoczną dla wielu, ale niezwykle potrzebną.
Dziękuję Panu Organiście – Włodzimierzowi Jarosowi, którego muzyka i śpiew pomagały nam wspólnie wielbić Boga i głębiej przeżywać liturgię.
Dziękuję Paniom pracującym na kuchni Pani Bożenie, Pani Małgorzacie, Pani Młagosi, za serdeczność, dobroć, codzienny trud i troskę o to, by na plebanii zawsze panowała domowa atmosfera.
Dziękuję wszystkim katechetom w sposób szczególny Pani Joannie Borcz, nauczycielom, dyrektorom szkół, wychowawcom oraz pracownikom oświaty, z którymi miałem okazję współpracować: Przedszkole Dzieciątka Jezus, SP 6, KSP, KLO, LO Stanisława Wyspiańskiego, Wyspianum, ZS nr 1 im. Jerzego Ciesielskiego.
Dziękuję za otwartość, zaufanie i wspólne wychowywanie młodego pokolenia.
Szczególnie dziękuję dzieciom i młodzieży. To dzięki Wam każdy dzień pracy w szkole i parafii był pełen życia, pytań, uśmiechu i wyzwań. Mam nadzieję, że choć odrobinę pomogłem Wam odkrywać Boga i piękno wiary.
Dziękuję członkom Stowarzyszenia „Pontyfikat Jana Pawła II” za wspólne inicjatywy, modlitwę i troskę o dziedzictwo św. Jana Pawła II.
Z całego serca dziękuję pracownikom mławskiego szpitala – lekarzom, pielęgniarkom, położnym, ratownikom medycznym, rehabilitantom, salowym, personelowi administracyjnemu i wszystkim, którzy każdego dnia służą chorym. Miałem okazję być z Wami w chwilach cierpienia, nadziei i modlitwy. Dziękuję za Waszą służbę człowiekowi, która bardzo często jest cichym bohaterstwem.
Słowa szczególnej wdzięczności kieruję również do pracowników Hospicjum, którzy każdego dnia towarzyszą człowiekowi w najtrudniejszym momencie jego życia. Dziękuję za Waszą wrażliwość, profesjonalizm i za to, że uczycie, iż miłość jest najpiękniejszym lekarstwem wtedy, gdy medycyna nie może już więcej uczynić.
Dziękuję wszystkim grupom parafialnym w sposób szczególny: ministrantom, scholi, KŻR , osobom zaangażowanym w liturgię: lektorom, szafarzom, wszystkim, którzy przez te lata wspierali mnie modlitwą, dobrym słowem i życzliwością.
Szczególne słowa wdzięczności kieruję do wszystkich pieszych pielgrzymów, z którymi miałem zaszczyt pielgrzymować do Żuromina i Działdowa. Dziękuję za świadectwo wiary, za każdy kilometr ofiarowany w intencji Kościoła, naszych rodzin i Ojczyzny. Wspólnie przeżyte pielgrzymki pozostaną dla mnie pięknym doświadczeniem żywego Kościoła – Kościoła modlącego się, śpiewającego i niosącego nadzieję.
Z całego serca dziękuję również wszystkim uczestnikom naszych parafialnych pielgrzymek, którzy przez minione pięć lat wyruszali ze mną, aby odkrywać święte miejsca w Polsce i na świecie. Wspólnie odbyliśmy ponad dwadzieścia pielgrzymek, odwiedzając sanktuaria, miejsca związane z historią Kościoła i świadkami wiary. Te wyjazdy były czymś więcej niż podróżami – były rekolekcjami w drodze, czasem modlitwy, rozmów, budowania wspólnoty i zawierania pięknych przyjaźni. Dziękuję każdemu, kto choć raz odważył się wyruszyć razem ze mną.
Dziękuję rozwieź dzisiejszą piękną dekorację w kościele Ani i Michałowi – mojej bratowej i bratu.
Na koniec chcę powiedzieć jedno.
Jeżeli dzięki mojej posłudze choć jedna osoba bardziej pokochała Jezusa, wróciła do spowiedzi, pojednała się z Bogiem lub odnalazła nadzieję – to było warto.
Odchodzę spokojny, bo wiem, że ta parafia należy do Chrystusa. Kapłani się zmieniają, ale On pozostaje. Zabieram Was wszystkich w swoim sercu i zapewniam o codziennej modlitwie.
Proszę także o jedno – pamiętajcie o mnie w swojej modlitwie, abym w nowym miejscu posługi pozostał wiernym kapłanem Jezusa Chrystusa.
